Tango Down
To moim zdaniem adekwatny tytuł, po tym co się dzieje w internecie, a zarazem po tym co może się w nim zadziać. Jak wszyscy wiemy nasz rząd zamierza, jak zwykle bez naszej opinii podpisać, jakże kontrowersyjne porozumienie ACTA dotyczące walki z piractwem i podróbkami.
Oznacza to, że po wejściu prawa w życie, każdy pakiet danych wysyłanych i przesyłanych do mojego komputera zostanie sprawdzony pod kątem piractwa i podróbki.. To z kolei ograniczy moją wolność słowa pisanego w internecie, w związku z tym mój blog, strony na których się udzielam, mój facebook czy twitter zostanie z inwigilowany, a zła wiadomość oczerniająca kogokolwiek (jak ta teraz), zostanie usunięta.
W związku z tym, dostanę karę grzywny, która będzie jednocześnie procentem wynagrodzenia dla naszych przeze mnie nie kochanych polityków i zapewne dostanę karę odsiadki kilkuletniej za napisanie złego słowa na pana premiera.. Normalnie tylko śmiać się z tego kto wprowadzi to w życie.
Czy powinienem wdrożyć wzmiankę na swoim blogu, że wszelkie teksty należą tylko do mnie, a wykorzystanie ich ponownie narusza moje prawa autorskie? A może lepiej wprowadzić stosowne opłaty za wykorzystywanie literek polskiego alfabetu (na przykład 2zł od litery)? W jednym i drugim przypadku odpowiadam: śmieszne i groteskowe!
Monitorowanie działań abonenta? Ujawnianie danych korzystającego z Wikipedii? Odcinanie użytkownika od sieci? A może inaczej powalczymy z piractwem, czy łamaniem praw autorskich? Znajdźmy inny sposób, a nie robienie z użytkowników kryminalistów. Bo jak to inaczej nazwać?
I śmieszą mnie wpisy na Twitterze o bronieniu złodziei i wysyłania w niebyt twórców. A kto powiedział że to robimy? Wiecie czemu nie kupie płyty artysty w Polsce? Po pierwsze nie zarabiam miliona złotych, a po drugie po co mam kupować płytkę za 29,99 zł na której nagrane mam 12 utworów z którego podobają mi się tylko średnio trzy?
Prawa autorskie? Owszem, zgodzę się, że jak powstaje coś od zera, z pomysłu autora to mu się coś za to w końcu należy. Ale to nie jest moja wina, że autor piosenki daje się bezczelnie rżnąć w dupę za to, że odsprzedaje prawa autorskie wytwórniom (czy innym instytucją), a potem narzeka na to, że żyje za osiemset złotych z Zaiksu?
A może zamiast narzekania na twój los,poszukaj rozwiązania co zrobić, by nie dawać się oszukać i zarabiać więcej, zamiast użalać się nad losem artysty biedaka? Podobnie jest z innymi – twórcami aplikacji, śpiewakami do kotleta czy łyżki, czy musicie dawać się… Widocznie musisz.
Pewnie zadasz mi zaraz pytanie, co możemy w taki układzie zrobić, by ukrócić piractwo? Owszem, jest dużo innych sposobów, które zapewne nigdy nie wejdą w życie, bo po co mają… Zapewne i w tym temacie znajdzie się masa przeciwników, która zaneguje i takie propozycje, albo znajdą się takie argumenty jak brak kasy, czy brak sposobności. A dla chcącego, nic trudnego.
Jakie to pomysły? Jeśli Cię naprawdę będzie to interesowało, to znajdziesz do mnie kontakt.






Ale serio czytałeś ACTA? Bo tam nie ma słowa o inwigilacji Twoich danych ani żadnej grzywnie. Za dużo Kwejka.
Czytałem i wiem jedno ktoś robi coś za Twoimi plecami.. A że Ty się na to godzisz, by [tu sobie dopisz co chcesz] to Twoja tylko sprawa. Ja nie godzę się na to, by ktoś mi mówił co mam umieszczać w internecie a co nie.. też jestem twórcą i robię coś dla innych, ale nie robię tego dla kasy, czy sławy… a to, że są ludzie (nazwisk sławnych ludzi przytaczać nie będę), którzy dają się wykorzystywać, to nie moja wina;) Trzeba używać mózgu a nie… [no comment].. A K…K to pierdolona strata czasu;) Pozdr;)
co do utworów polskich artystów – już są przecież w iTunes. możesz legalnie kupować jeden utwór, który Ci się podoba. Jeśli nie ma w iTunes – jest wiele polskich sklepów internetowych z muzyką. Tam na pewno znajdziesz to czego szukasz. Nie popieram ACTA, ale piszesz od rzeczy trochę.
Owszem, tylko tak robię;)